www.zamosconline.pl - Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu
Zamość i Roztocze - redakcja Zamość i Roztocze - formularz kontaktowy Zamość i Roztocze - linkownia stron Zamość i Roztocze - komentarze internautów Zamość i Roztocze - reklama Zamość i Roztocze - galeria foto
Redakcja Kontakt Polecamy Komentarze Reklama Fotogaleria
Witaj w sobotę, 15 grudnia 2018, w 349 dniu roku. Pamiętaj o życzeniach dla: Niny, Celiny, Krystiany, Fortunaty, Waleriana.
Grudniowe przysłowia: Na święty Sylwester mroźno - zapowiedź na zimę groźną. [...]

Turystyka: Noclegi, Jedzenie, Kluby i dyskoteki, Komunikacja, Biura podróży Rozrywka: Częst. radiowe, Program TV, Kina, Tapety, e-Kartki, Puzle, Forum Służba zdrowia: Apteki, Przychodnie, Stomatologia Pozostałe: Kościoły, Bankomaty, Samorządy, Szkoły, Alfabet Twórców Zamojskich

www.zamosconline.pl Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu


\Home > Kultura
- - - - R E K L A M A - - - -

 Polecamy domeny:

 kontakt:
   biuro@vdm.pl
   604548050

- - - - R E K L A M A - - - -





6. ZFF: Pamięci ofiar ludobójstwa "Niedokończone msze wołyńskie"

Film ma charakter podróży po kościołach i miejscach jakie po nich pozostały, gdzie Ukraińcy dokonywali mordów na bezbronnych Polakach. Dwóch historyków wprowadza widza w dramat zbrodni ludobójstwa. Ich podróż ma także charakter pielgrzymki duchowej i upamiętnienia ofiar (15.08.).

Film "Niedokończone msze wołyńskie" opowiada o potwornych zbrodniach dokonanych przez OUN-UPA na wiernych zgromadzonych w wołyńskich kościołach i klasztorach, świadkach tamtych wydarzeń i męczeństwie Polaków, mieszkańców wsi i ich duchownych. Narracja obejmuje tragiczne wydarzenia jakie miały miejsce w polskich kościołach w dniu 11 lipca 1943 roku, kiedy to oddziały OUN-UPA napadły na kościoły w trakcie mszy świętej: w Porycku, Krymnie, Chrynowie, Zabłoćcach, Kisielinie. Ekipa wraz z narratorami odwiedza również Wiśniowiec, Podkamień i Ostrówki.



Po agresji wojsk ZSRR z 17 września 1939 Wołyń włączono do Ukraińskiej SRR (utworzono obwody: łucki i rówieński). W lutym, kwietniu i czerwcu 1940 miały miejsce masowe wywózki ludności polskiej i uznawanej przez komunistów za "niebezpieczną klasowo" na Syberię. Po ataku III Rzeszy na ZSRR w roku 1941 Wołyń został zajęty przez wojska niemieckie. Niemcy wraz z kolaborantami ukraińskimi wymordowali ok. 150 tysięcy Żydów. Region stał się terenem aktywnej działalności OUN i UPA, dążących do utworzenia państwa ukraińskiego pod protektoratem Niemiec. Dążenia te były bezskuteczne, gdyż Niemcy kwestię ukraińską traktowali instrumentalnie.

Z zamiarem utworzenia jednolitego etnicznie regionu nacjonaliści ukraińscy przy bierności Niemców przystąpili do eksterminacji ludności polskiej. Od lutego 1943 do stycznia 1944 - ze szczególnym nasileniem w lecie 1943 - dochodziło do czystek etnicznych, czyli zorganizowanego ludobójstwa na ludności polskiej. Kresy, a szczególnie ziemia wołyńska, stała się miejscem męczeństwa wielu tysięcy Polaków. Z rąk nacjonalistów z OUN-UPA śmierć poniosło także wielu księży katolickich, często w trakcie sprawowania posługi kapłańskiej.

11 lipca 1943 roku to "Krwawa niedziela" na Wołyniu. To punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, akcja masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu przez Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery (OUN-B), Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) oraz ukraińską ludność cywilną. To inaczej akcja upowską, zwaną też przez Ukraińców "akcją na św. Piotra i Pawła", których święto tego dnia obchodzili prawosławni. Dobrze zaplanowane napady na kościoły wypełnione wiernymi zgromadzonymi na nabożeństwach, jak wynika z ich przebiegu przeprowadzane według dyrektyw wydanych na wyższych szczeblach organizacyjnych OUN-UPA, wynikały z dążenia do usprawnienia ludobójczej akcji, do szybszego i z mniejszym wysiłkiem wymordowania jak największej liczby Polaków. 11 lipca 1943 r. jest dniem wyjątkowym nie tylko z powodu objęcia ludobójstwem dużego obszaru, ale także dlatego, że szał nienawiści do tego stopnia zniszczył umysły i dusze, że OUN-UPA dokonały napadów na Polaków zgromadzonych na mszach św. w kilku kościołach.



Narratorami w filmie "Niedokończone msze wołyńskie", scenariusz i reżyseria: Tadeusz Arciuch, Maciej Wojciechowski, są: dr Leon Popek - historyk z IPN, który zajmuje się tematyką ludobójstwa na kresach wschodnich i prowadzi ekshumacje ofiar tamtych zbrodni. Jednocześnie jest on potomkiem ofiar zbrodni dokonanej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Jego osobiste rodzinne doświadczenie tego ludobójstwa jest również obecne w narracji filmu. Ks. prof. dr hab. Józef Marecki jest wykładowcą Uniwersytetu Papieskiego im. J. Pawła II w Krakowie, członkiem kolegium IPN. Jako historyk zajmuje się szczególnie dziejami najnowszymi Kościoła Rzymsko-Katolickiego na Wołyniu.

Pierwszym miejscem, które odwiedza ekipa filmowa jest Poryck, dzisiaj Pawliwka. Po mszy o godz. 9 w kościele p. w. św. Trójcy i św. Michała Archanioła w Porycku (pow. włodzimierski) ks. Bolesław Szawłowski przekazał ministrantom, by ostrzegli ludzi, że na sumie o godz. 11 będzie napad Ukraińców. Sam został powiadomiony przez Ukraińca z sąsiedniej wsi Pawłówka Wołodymyra Kułaja. Przestroga jednakże, przez tych, do których dotarła, została przyjęta z niedowierzaniem, bowiem wydawało się, że nikt nie poważy się napadać na ludzi w kościele. Kościół był więc pełen wiernych z Porycka i okolicy, trochę osób stało na zewnątrz. Przeważały kobiety z dziećmi. Zanim rozpoczęła się celebra, przyjechali furmankami upowcy w mundurach niemieckich i otoczyli kościół. Oto co opowiedzieli świadkowie o napadzie na świątynię wypełnioną wiernymi.

"Trzech upowców weszło do środka, by rozejrzeć się w sytuacji wewnątrz. Ks. Szawłowski wyszedł z zakrystii i stanął przed ołtarzem. Przemówił do ludzi, prosząc o spokój, i zaczął się modlić. W tym momencie z zakrystii wszedł do kościoła jeden Ukrainiec i strzelił do księdza i kościelnego. Mimo to ksiądz nadal modlił się i udzielał wiernym rozgrzeszenia, aż drugi raz postrzelony, padł na posadzkę. Jednocześnie dwoma bocznymi drzwiami kościoła weszło dwóch Ukraińców z karabinami i każdy z nich, idąc obok rzędów ławek, zaczęli strzelać osobno do każdego człowieka. Zabijali pomału, z dokładnością, aby trafić w każdą osobę. Ludzie kryli się po kątach, za filarami, w podziemiach kościoła, a napastnicy krążyli po kościele i dobijali rannych; niektórzy udawali zabitych.



-Dobijali tych ludzi w kościele. Ks. Szawłowski udawał martwego. W kościele w Porycku wymordowano ok. 200 osób. Ocalało kilka osób, które udawało zmarłych i później świadczyły o tym, co się stało. Ks. Bolesław Szawłowski wyczołgał się spod zabitych i schronienia udzielił mu ksiądz cerkwi prawosławnej. Po pewnym czasie, gdy wynoszono z kościoła zabitych, ktoś zauważył, że nie ma ciała księdza. Zaczęto poszukiwania. Odnaleziono ciężko rannego księdza w domu popa i tam go zamordowano. Kościół został zdewastowany i spalony przez UPA. - padają z ekranu wprost niewyobrażalne dla słuchacza słowa narratora. Przecież dobijanie rannych to praktyki rodem z barbarzyńskich cywilizacji. Zginęło wówczas około 200 osób, głównie kobiety i dzieci.

Jak możemy dowiedzieć się z filmu, kościół po wojnie rozebrano i na tym miejscu wybudowano protestancki Dom Modlitwy. To kolejne miejsce, gdzie nie ma żadnego śladu, tablicy, wspomnienia, że była tu świątynia rzymsko-katolicka. A była tu bardzo prężna, bardzo bogata parafia w diecezji łuckiej. Zmieniono nazwę miejscowości Poryck na Pawliwkę. Na pomniku pamięci pomordowanych mieszkańców Porycka, zatarto prawie wszystko. Zakłamano historię. Skrzętnie wyczyszczono archiwa.

Dramatycznie brzmią słowa narratora, iż w kościele w Kisielinie. Kiedy miano śpiewać "Idźcie, ofiara spełniona", a ksiądz udzielił błogosławieństwa, nagle otworzyły się drzwi do świątyni, i rozpoczeła się tragedia. Ktoś powiedział, że banderowcy otoczyli kościół i powstała panika. Ludzie początkowo nie wierzyli, bo jak można było uwierzyć, iż dokonano napadu na świątynię, gdzie sprawowano najświętszą ofiarę. Od wiek, wieków świątynie kojarzyły się z azylem, miejscem, gdzie ludzi mogli poczuć się wolni, gdzie nie można było ich aresztować, czy wykonywać wyroków, nie można było ich więzić. Ci, którzy uwierzyli, że się nic nie stanie i wybiegła z kościoła, bo zapewniano, że nic się im nie stanie, ponad 80 osób, zostało natychmiast rozstrzelanych. Natomiast, kolejne ponad osiemdziesiąt osób cofnęło się do kościoła i przez boczne drzwi dostali się na plebanię i schronili się na I piętrze. Spontanicznie dowódcą obrony stał się Włodzimierz Sławosz Dębski. Młodzi ludzie rozebrali piec kaflowy i tym się bronili. Odrzucano też granaty, które UPA wrzucało przez okna. Po wybuchu jednego z granatu Włodzimierz Dębski został ciężko ranny w nogę. Kościół i plebanię atakowała doborowa sotnia, uzbrojona w broń maszynową. Sytuacja była bardzo dramatyczna. Plebania broniła się prawie przez prawie dziesięć godzin. Dopiero gdy spadł ulewny deszcz i ugasił kościół oraz nadpaloną plebanię i banderowcy odeszli.

Kolejnym miejscem który odwiedza ekipa filmowa i narratorzy są Zabłoćce. Tu był jeden z tych pięciu kościołów, gdzie rano Polacy zaczęli gromadzić się w kościele. Proboszczem był ks. Józef Aleksandrowicz, lubiany zarówno przez Polaków jak i Ukraińców oraz prawosławnych. Staruszek ksiądz zginał wraz z większością parafian w trakcie odprawiania mszy, jako jeden z tych trzydziestu kapłanów wołyńskich, zamordowanych przez bandy UPA. Być może został pochowany w sąsiedztwie swojej świątynie, bo grobów nieoznakowanych jest kilkanaście. Zginęło tutaj osiemdziesiąt osób. Barokowy kościół p.w. św. Trójcy został przez UPA doszczętnie zniszczony, a obecnie w jego miejscu jest ugór. Pozostały tylko kawałki cegieł jako relikt przeszłości, polskiej obecności na tej ziemi i polskiego dramatu na Wołyniu, bardzo bolesnego dla potomków pomordowanych, którzy odwiedzają to miejsce.

-Wszystko oczyszczone jest nie tylko z podmiotu polskiego, ale także zdeptana jest pamięć, zbezczeszczona. Tu nie ma krzyża, tu nie ma tablicy, że zginęli męczeńską śmiercią Polacy razem ze swoim proboszczem. Jego nazwisko nie zostało nigdzie upamiętnione w sposób trwały - podkreślają narratorzy.



Pod koniec lutego 1944 roku, we wsi Wiśniowiec Stary pow. Krzemieniec, w kościele św. Stanisława Biskupa Męczennika z 1756 roku rozegrała się wielka tragedia. Zgromadzeni przed kościołem i w kościele ludzie zostali zaatakowani przez banderowców i w barbarzyński sposób wymordowani. Zginęło ok. dwustu osób, ok. 100 osób zostało spalonych w kościele. Przebywający w świątyni byli przekonani, że Ukraińcy nie odważą się wejść do kościoła, miejsca sacrum. Nie dopuszczali myśli, że będą w jakiś sposób zagrożeni ze strony swoich sąsiadów. Liczyli też, że nadejdzie odsiecz, ponieważ słychać było armaty zbliżającego się frontu. Zostali w okrutny sposób okaleczeni i zamordowani.

Pozostał kościół. Lecz nie jest niemym tylko świadkiem zbrodni nie mającej sobie równych, jego mury krzyczą o tych setkach niewinnych wiernych, zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. Piękny niegdyś kościół niszczeje, jest miejscem libacji. Jest przykładem na to, jak brutalnie na ziemi ukraińskiej traktuje się przeszłość, pamiątki polskości. Mają być zniszczone i skazane na zapomnienie. W Wiśniowiec Starym i Nowym nie ma już dzisiaj Polaków. Pozostają jedynie ślady obecności tych, którzy tutaj przyjeżdżają. Jak choćby biało-czerwona wstążeczka na ogrodzeniu i zapalone znicze przed dawnym klasztorem karmelitów bosych. Narratorzy opowiadają także o kościele z XVII wieku w Wiśniowcu Nowym, którego już nie ma, a w którym w lutym 1944 r. także schronili się Polacy. Cywile i zakonnicy zostali wymordowani przez banderowców, którzy wdarli się do klasztoru i kościoła.

-Kościół został podpalony i strop spadł na rannych. Ludzie próbowali się wydostać ze świątyni. Czekała na nich młodzież ukraińska, kobiety i dzieci i rannych dobijano motykami, pogrzebaczami i siekierami. Najbardziej tragiczne było to, że zamordowanych nikt nie chciał pogrzebać. Zwierzęta rozciągały zwłoki ludzkie - mówił ks. prof. dr hab. Józef Marecki. Jak podkreśli - to było zaplanowane, ponieważ Ukraińcy mieli zakodowane, aby pohańbić Polaków, nie tylko za życia, ale również po śmierci. Nie pogrzebani, umierali podwójnie. Jest to nie do pomyślenia w cywilizowanej kulturze. To kolejny dowód na nieludzkie barbarzyństwo. Duchowni ginęli razem z wiernymi. Odnotowane są przypadki, że prosili, by mogli z nimi zostać, aby udzielić im ostatniej posługi, aby mogli umrzeć pod kosami, sierpami i siekierami banderowców w stanie łaski uświęcającej, by udzielić im rozgrzeszenia, by nie czuli do upowców nienawiści i przebaczyli swoim mordercom, co jest wprost rzeczą niezwykłą.

W marcu 1944 kureń UPA dowodzony przez Maksa Skorupśkiego dokonał mordu na ludności, która schroniła się w klasztorze dominikanów w Podkamieniu. Ludnośc nie miała szans na obronę. Te mury klasztoru stanowiły pewną namiastkę ocalenia. Jednak wobec kolejnej odmowy otwarcia bram, oblegający banderowcy zaczęli ostrzeliwać klasztor i rąbać siekierami furtę. Powstrzymały ich jednak strzały z dwóch posiadanych przez Polaków karabinów maszynowych. Wówczas dowództwo ukraińskiego oddziału zażądało opuszczenia budynków przez wszystkich ukrywających się tam Polaków, z wyjątkiem zakonników, obiecując wypuścić ich wolno. Kiedy Polacy zaczęli wychodzić z klasztoru, upowcy otworzyli ogień. Powstało ogólne zamieszanie, w którym napastnicy przedarli się do wnętrza klasztoru. Zginęło ponad 300 osób, 3 zakonników, a także parafianie z Poczajowa (diec. łucka) z proboszczem, ks. Stanisławem Fijałkowskim, którzy tu szukali schronienia przed Ukraińcami. Zabitych wrzucano do studni i podziemi kościoła i klasztoru. Klasztor dominikański w Podkamieniu był stolicą duchową regionu od XVII w. Określano go "podolską Częstochową". Ludzie zawsze znajdowali tu ocalenie dla swych dusz. Także wtedy liczyli na płaszcz opieki Matki Bożej. Jednak barbarzyńcy zaatakowali święte miejsce. Po wymordowaniu ludzi, mienie klasztorne, stanowiące jedno z najbogatszych zbiorów precjozów i dzieł sztuki na ówczesnych Kresach, było przez kilka dni sukcesywnie i pedantycznie łupione, aż do zupełnego jego rozgrabienia. Według ocalonych z tej rzezi, skarby zrabowane przez Ukraińców sięgnęły kilku milionów dolarów. Wszyscy zamordowani są dzisiaj bezimienni.



-Próżno szukać na murach klasztoru jakiejkolwiek informacji, że dokonała się tutaj zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona rzeź Polaków. A cała ziemia wołyńska jest przesiąknięta polską krwią. Zawsze to powtarzam, że tam gdzie są polskie mogiły, tam jest Polska. Jest mnóstwo polskich bezimiennych mogił, choć może nikt nie zapali tu świecy - powiedział ks. Józef Marecki.

-Tysiące miejscowości, ok. 2 tys. na Wołyniu, ok. 2 tys. miejscowości na terenie Małopolski Wschodniej, woj. lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie. Około 60 tys. zamordowanych na Wołyniu, ok. 70 tys. w trzech województwach - podkreśla straszne statystyki dr Leon Popek.

Mocnym akcentem filmu staje się wezwanie Ks. prof. Józefa Mareckiego do modlitwy. Narratorzy dopełniają czynności kultowej o wstawiennictwo u Boga za bestialsko pomordowanych, której może nikt wcześniej nie dopełnił, bo duchowny zmarłych został zabity przez UPA przed wiernymi.

Ostrówek - symbol. Sanktuarium Matki Boskiej. 30 sierpnia 1943 r. UPA dokonała likwidacja wsi Ostrówki i Woli Ostrowieckiej, mordując ponad tysiąc osób. Z rodziny dr Leona Popka zginęło tego dnia ponad 30 osób. Zginął też proboszcz ks. Stanisław Dobrzański. Był kościół, którego już nie ma, bo podzielił los innych świątyń na Wołyniu. Na Wołyniu w 1939 r. było 166 parafii, 15 kościołów i kaplic, 250 księży i mieszkało 350 tys. Polaków. Zbrodni II wojny światowej dopełniła Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia. W dn. 29-30 sierpnia 1944 r. banderowcy napadli jednocześnie na 30 miejscowości w pow. lubomelskim, mordując 2,5 tys. Polaków.

-Palono metryki parafialne, także po to by zawładnąć tożsamością. Znane są przypadki podszywania się pod zamordowanych Polaków. Ten ktoś, to ich morderca. Na gruzach kultury łacińskiej, na gruzach kultury polskiej, na tej ziemi, na której przez setki lat pracowały polskie ręce, stąpały polskie nogi, bawiły się polskie dzieci, miała powstać pustynia - mówi ks. prof. Józef Marecki.

-I jest pustynia, bo jak jedziemy i widzimy te olbrzymie przestrzenie, gdzie nie ma śladu człowieka, gdzie nie ma zabudowań. Z mapy Wołynia zniknęło ok. 2 tys. miejscowości, gdzie mieszkali Polacy. Wsi nie ma, są puste nazwy - podkreśla dr Leon Popek.

I padają słowa, które są podsumowaniem filmu "Niedokończone msze wołyńskie": - "Tu wszędzie, gdzie kiedyś były domy, gdzie kiedyś mieszkali ludzie są zwłoki, niepochowane, niepogrzebane, nieprzemodlone, nie odżałowane. Jeden wielki cmentarz. I był jeden rozkaz - zacierać ślady, zatruć wodę, żeby tu nie było życia, by nie pozostał kamień na kamieniu... po Polsce."

Do narracji włączone są także zdjęcia archiwalne kościołów, które są obecnie w całkowitej ruinie albo znikły zupełnie z powierzchni ziemi. Prezentowane są także portrety zamordowanych duchownych.

Równolegle z prowadzoną przez narratorów opowieścią wmontowane są sekwencje ujęć lotniczych pokazujących kościoły, ich ruiny lub tylko puste miejsca, na których kiedyś stały kościoły. Te ujęcia realizowane są z drona.

* * *

Po prezentacji filmu dokumentalnego "Niedokończone msze wołyńskie" w CKF "Stylowy" - jego podsumowania dokonał również współautor filmu Maciej Wojciechowski: - W czterech kościołach na Wołyniu ukraińscy nacjonaliści mordowali Polaków podczas odprawianych nabożeństw. W 24 kościołach kaplicach i klasztorach wierni zginęli w innych okolicznościach. W 10 kościołach i klasztorach wymordowali księży, zakonników oraz zakonnice. Na szczególną uwagę zasługują napady w dni świąteczne - niedziele zwykłe i święta specjalne, nawet te największej wagi w Kościele katolickim jak np. w Wielkanoc.  Łącznie w trakcie różnych dni świątecznych miało miejsce 701 zbrodniczych napadów. W niedziele i podczas innych świąt, nacjonaliści ukraińscy dokonali mordów na Polakach w 433 miejscowościach. 

* * *

Autorami filmu "Niedokończone msze wołyńskie" są: Tadeusz Arciuch, który w 1983 ukończył Wydział Reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi. Jest również lekarzem psychiatrą. Pracował m.in. w Instytucie Pasteura w Paryżu. Jest reżyserem i scenarzystą filmów dokumentalnych. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz Maciej Wojciechowski, absolwent anglistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, twórca filmów dokumentalnych o tematyce historycznej, reżyser, scenarzysta, operator m. in. takich filmów jak: "Sieroty Wołynia, córki Zamościa" (2014), "Było sobie miasteczko..." (2009), "Zapomniane zbrodnie na Wołyniu" (2009). Maciej Wojciechowski za naszym pośrednictwem zwraca się do Czytelników z apelem o udostępnienie zdjęć archiwalnych pokazujących kościoły Wołynia sprzed II wojny światowej. Film został bardzo dobrze przyjęty przez zamojską publiczność podczas 6. Zamojskiego Festiwalu Filmowego "Spotkania z historią". Charakteryzuje się rzetelną dokumentacją, pięknymi zdjęciami i doskonałą muzyką, która podkreśla jego wymiar, wymiar filmu, który powinien być filmem obowiązkowym nie tylko mieszkańców i władz naszego kraju. Powinien zostać przetłumaczony i zostać zaprezentowany władzom i społeczności Ukrainy, a także w Unii Europejskiej. Jak powiedział scenarzysta i reżyser filmu Maciej Wojciechowski podczas 7. edycji ZFF "Spotkania z historią" film zostanie pokazany w ramach konkursu.


autor / źródło: Teresa Madej
dodano: 2018-08-20 przeczytano: 803 razy.



Zobacz podobne:
     "Wydarzenia Zielonogórskie 1960 - Bitwa o Dom Katolicki" najlepszym filmem 6. ZFF "Spotkania z historią" / 2018-08-18
     Zainaugurowano 6. Zamojski Festiwal Filmowy "Spotkania z historią" / 2018-08-16
     Wydarzenia specjalne 6. ZFF "Spotkania z historią / 2018-08-15
     6. ZFF "Spotkania z historią" - pokaz filmu "Niedokończone msze wołyńskie" / 2018-08-09
     6. ZFF "Spotkania z historią": TVP Historia dla Niepodległej / 2018-08-05
     6. ZFF "Spotkania z historią": filmy nominowane do nagrody "Zamość Perła Renesansu" / 2018-08-02
     "Spotkania z historią": koncert Raz, Dwa, Trzy - Ważne Piosenki / 2018-07-25
     6. Zamojski Festiwal Filmowy "Spotkania z historią" / 2018-07-19
     ELEKTRYCZNE GITARY gwiazdą gali finałowej "Spotkań z historią" / 2017-08-13
     5. Zamojski Festiwal Filmowy "Spotkania z historią" - program / 2017-08-02
     5. Zamojski Festiwal Filmowy "Spotkania z historią" / 2017-08-02
     5. ZFF "Spotkania z historią" - potrzebni wolontariusze / 2017-06-13
     "Spotkania z historią" dofinansowane przez MKiDN / 2017-04-23
     "Wołyń. Bez komentarza" i... odpowiedzi / 2016-11-01
     Promocja książki "Wołyń bez komentarza" / 2016-10-22
     4. ZFF: Michał Lorenc i pytania o polskość / 2016-08-16
     4. ZFF: Lecha Dyblika świadectwo życia / 2016-08-15
     4.ZFF: Gala festiwalu, "Dotknięcie Anioła" z Grand Prix / 2016-08-15
     4. ZFF: Otwarcie festiwalu, Michał Lorenc ze statuetką Grand Prix / 2016-08-11
     4. ZFF "Spotkania z historią" - program / 2016-08-08

Warto przeczytać:
     II Powojenny Bal Oficerski to już historia  / 2018-12-01
     "Wolność Nasza" - widowisko na 100-lecie Niepodległej / 2018-11-15
     Fortalicje z okazji 35. lat Teatru Performer / 2018-11-02
     "Trzy losy, jedna Polska - Bracia Pomarańscy" o bezgranicznej miłości do Polski / 2018-11-12
     Fotograficznym szlakiem przedwojennego, literackiego Zamościa / 2018-11-14







- - - - R E K L A M A - - - -




- - - - POLECAMY - - - -




Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu - Twoje źródło informacji

Wykorzystanie materiałów (tekstów, zdjęć) zamieszczonych na stronach www.zamosconline.pl wymaga zgody redakcji portalu!

Domeny na sprzedaż: krasnobrod.net, wdzydze.net, borsk.net, kredki.com, ciuchland.pl, bobasy.net, naRoztocze.pl, dzieraznia.pl
Projektowanie stron internetowych, kontakt: www.vdm.pl, tel. 604 54 80 50, biuro@vdm.pl
Startuj z nami   Dodaj do ulubionych
Copyright © 2006 by Zamość onLine All rights reserved.        Polityka prywatności i RODO Val de Mar Systemy Komputerowe --> strony internetowe, hosting, programowanie, bazy danych, edukacja, internet