www.zamosconline.pl - Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu
Zamość i Roztocze - redakcja Zamość i Roztocze - formularz kontaktowy Zamość i Roztocze - linkownia stron Zamość i Roztocze - komentarze internautów Zamość i Roztocze - reklama Zamość i Roztocze - galeria foto
Redakcja Kontakt Polecamy Komentarze Reklama Fotogaleria
Witaj w środę, 10 czerwca 2026, w 161 dniu roku. Pamiętaj o życzeniach dla: Bogumiła, Małgorzaty, Edgara.
Czerwcowe przysłowia: Grzmoty czerwca rozweselają rolnikom serca. [...]

Turystyka: Noclegi, Jedzenie, Kluby i dyskoteki, Komunikacja, Biura podróży Rozrywka: Częst. radiowe, Program TV, Kina, Tapety, e-Kartki, Puzle, Forum Służba zdrowia: Apteki, Przychodnie, Stomatologia Pozostałe: Kościoły, Bankomaty, Samorządy, Szkoły, Alfabet Twórców Zamojskich

www.zamosconline.pl Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu


\Home > Opowieści Jeża


- - - - POLECAMY - - - -




Panek

Nikt nie pamiętał kto i kiedy tak dziwacznie oraz nie po psiemu go nazwał. Bo gdyby to był Burek, Azor, Kruczek, a nawet Ciapek, ale żeby Panek? Nie potrafiłem tego zrozumieć, ani nawet nie próbowałem wyjaśnić, komu przyszedł do głowy tak absurdalny pomysł. W dziecinny sposób tłumaczyłem sobie, że Panek musi być psem szczególnym, bo jako jedyny w okolicy nosił takie dziwne imię i również tylko on nie był wiązany przy budzie na łańcuchu. Co prawda próbowaliśmy go kilkakrotnie więzić, ale zawsze uwalniał się, gdyż obroża nie zatrzymywała się na jego maleńkiej, kształtnej główce. Jako jedyny też pies był przyjazny wobec wszystkich, łasił się nawet do nieznajomych i na nikogo nie szczekał. Nie uciekał, jak wszystkie psy w okolicy, na wierzchołek dachu stodoły na widok wuja Kamienieckiego, a jedynie chował się dyskretnie za węgłem obory lub stodoły i stamtąd bacznie go obserwował. A wuj Kamieniecki też docenił jego klasę i nie skrócił mu ogona swoim ostrym kozikiem, jak robił to wszystkim innym napotkanym młodym psom. Dlatego Panek, drobniutki, szary piesek z błyszczącą sierścią, sterczącymi uszkami, ostrym pyszczkiem i mądrymi, przenikliwymi oczami oraz dumnie zakręconym ogonkiem mógł spokojnie paradować po okolicy.

I rzeczywiście robił to nieustannie, ale najczęściej ze swoją panią, czyli moją mamusią. Mnie też kilka razy się poszczęściło i wtedy powolutku spacerowałem z Pankiem po wsi, szczególnie koło spółdzielni, bo tak nazywany był jedyny we wsi geesowski sklep, oraz koło szkoły i kościoła, gdyż tam można było spotkać najwięcej osób. Nigdy jednak do tych budynków nie wszedł, jak to robił ze swoją panią. Jej towarzyszył wszędzie. Nie pomagało zamykanie w pomieszczeniu lub wiązanie na łańcuchu. Zawsze znalazł sposób, by odnaleźć ją u sołtysa, w spółdzielni, w gminie, a nawet w kościele. Zawsze też zaskakiwał wszystkich swoim niespodziewanym pojawieniem się. Nie szczekał wtedy, nie skomlał i nie drapał drzwi pazurami, lecz dyskretnie czekał w ukryciu na ich otwarcie.

Panek był ponadto niezwykle towarzyski. Nie przepuścił żadnego uroczystego przyjęcia, wesela i chrzcin, a nawet pogrzebu w okolicy, jeżeli oczywiście była tam jego pani. Jak chyba nikt inny potrafił też bez większego wysiłku pokonywać duże odległości i korzystać z tak zwanej okazji. Wielokrotnie zdarzało się, że niezauważenie wskakiwał na jadącą drogą obcą furmankę, ukrywał się na niej, a potem również dyskretnie wyskakiwał z wozu i czekał na swoją panią u celu jej wyprawy.

Dwa wydarzenia mocno zaważyły na dziejach Panka. Pewnego dnia był na tyle skutecznie zatrzymany w domu, że odnalazł swoją władczynię dopiero w kościele przy konfesjonale. Ukrył się za nią cichutko, a gdy ksiądz Orłowski zakończył spowiedź i podał stułę do pocałowania, przebiegł niezauważony na drugą stronę konfesjonału, oparł się przednimi łapkami o jego ściankę i wnikliwie wpatrywał się w otworki. Kiedy proboszcz pochylił się do kratki, by rozpocząć kolejną spowiedź, Panek cichutko zakwilił i żarliwie spojrzał mu w oczy. Innym razem też zdążył na ostatnią chwilę. Dostrzegłszy nieobecność swojej pani, wyrwał się z mieszkania, pozbył swoich manier i błyskawicznie na przełaj pokonał ponadpółtorakilometrową odległość. Do kościoła dotarł podczas udzielania komunii świętej, przedarł się niezauważony do kratki przed ołtarzem i czekał zaczajony, lekko merdając ogonem. A gdy ksiądz udzielał sakramentu jego pani, podbiegł cichuteńko, wspiął się przednimi łapkami na barierkę obok niej, podniósł pokornie główkę i otworzył maleńki pyszczek.

Tego dla proboszcza było już za wiele. Po mszy zrobił mamie awanturę, której świadkiem był przerażony i skruszony Panek tulący się do jej nóg, wciskający ogonek między tylne łapki i wiernopoddańczo patrzący jej w oczy. Kapłan wypomniał też to zdarzenie w kazaniu na najbliższej mszy świętej. A Panek? Cóż, poczuł się tym wszystkim dotknięty, zdruzgotany, a może nawet wyklęty. Nie wychodził z domu, jego skóra straciła swój srebrzysty połysk, a oczy dotychczasowy blask. Któregoś dnia zniknął bez śladu. Może nie potrafił znieść doznanego upokorzenia i odszedł w nieznane, a może ktoś potajemnie pomógł mu odejść.


autor / źródło: Jan Stanisław Jeż
dodano: 2009-12-31 przeczytano: 2512 razy.



Zobacz podobne:
     Kocfaj / 2010-01-13
     Kwak / 2010-01-13
     Mruczek / 2010-01-13
     Gniada / 2009-12-29
     Czerwona / 2009-12-28

Warto przeczytać:









- - - - POLECAMY - - - -




Zamość i Roztocze - wiadomości z regionu - Twoje źródło informacji

Wykorzystanie materiałów (tekstów, zdjęć) zamieszczonych na stronach www.zamosconline.pl wymaga zgody redakcji portalu!

Domeny na sprzedaż: krasnobrod.net, wdzydze.net, borsk.net, kredki.com, ciuchland.pl, bobasy.net, naRoztocze.pl, dzieraznia.pl
Projektowanie stron internetowych, kontakt: www.vdm.pl, tel. 604 54 80 50, biuro@vdm.pl
Startuj z nami   Dodaj do ulubionych
Copyright © 2006 by Zamość onLine All rights reserved.        Polityka prywatności i RODO Val de Mar Systemy Komputerowe --> strony internetowe, hosting, programowanie, bazy danych, edukacja, internet